452. -1
czwartek, 7 maja 2009, 11:06:56
komentarz?
0


Nieodpowiedzalność, brak myślenia perspektywistycznego, sumienia. To doprowadza właśnie do zmniejszenia mieszkańców mojego mieszkania.

Tyle czasu, proszenia, błagania, grożenia. Za każdym razem pod tyłek podkładana była miękka poduszeczka, żeby nie spadł i się nie poobijał. Unikanie tego, co mogłoby mu zagrozić i zniszczyć życie.

Jest już "dorosły". Sam powinien o sobie decydować, być w miarę rozsądnym i działać według narzuconych norm. Tyle, ile pobłażania w stosunku do jego działań mieli rodzice spotyka się rzadko. Nie chce, nie musi.

Zrozumiałe, że rodzice działają tak, żeby dziecku było jak najlepiej, starają się wyprowadzić na prostą jak zabłądzi, znaleźć jak najlepsze wyjście z trudnych sytuacji. W tym wypadku odbija się to wszystkim. Ale kto mógł przewidzieć?

19-latek, nauka zakończona w trakcie 2 klasy gimnazjum, ciągnięty przez rodziców za uszy, żeby chociaż to gimnazjum skończył. Unikanie ośrodka wychowawczego, bo tam nie wyrobi. Pomagał w pracy rodzicom, żeby chociaż coś robił. Wymówki, coś go boli, nie chce mu się, źle się czuje... Kradzieże mniejsze i większe, jeszcze w dzieciństwie. Kłamstwa, krętactwa.

Teraz nie uczy się, nie pracuje. Ze wszystkich naokoło robi kretynów. Wmawia tysiące rzeczy, jest pewny, że i tym razem mu się jakoś uda prześliznąć. Z tym, że wcześniej rodzice bronili go przed światem. Teraz to oni wymagają, wręcz żądają. Przed sobą broni go nie będą. A on się nawet nie stara zrobić czegoś ze swoim życiem.

Czy myślisz, że rodzicom fajnie jest usłyszeć od osoby trzeciej, że są złymi rodzicami, jak mogą wyrzucić swoje dziecko z domu?

Pracować nie lubi. W pół roku wyprowadził się dwa czy trzy razy, maksymalnie na 3 tygodnie. Ani me, ani be. Nawet pocałujcie mnie w dupe nie było. Bo pracy znaleźć nie może. Załatwioną miał już jedną, zrezygnował. Znalazł inną - przepracował tydzień. Kolejna znów mu nie pasowała.

Ultimatum - rzucasz pracę, wyprowadzasz się. Chyba, że w ciągu 3 dni zaczniesz następną.

Przegrał. Przegrał swoje życie, którego wyleciało mu z rąk już dawno temu. Żyje w świecie swoich kłamst w przekonaniu, że to prawda.

Tyle cierpliwości i nadzieji, jakich w nim utopiono starczyłoby na kilka normalnych rodzin.

Ale dosyć. Jego nieróbstwo, kłamstwa, lenistwo, nieodpowiedzialność za kilka lat odbiją się na rodzeństwu. Trzeba to skończyć. Tak dalej nie można.

To jest cholernie trudne, dla wszystkich.

Za kilka dni będzie jeden kolator mniej.

***

451.
czwartek, 26 marca 2009, 19:13:36
komentarz?
0


Miałam tyle do napisania. Próbowałam na myloga wejść, raz, drugi, kolejne...

Napiszę. Jak mnie tylko natchnie.

***

450.
poniedziałek, 2 lutego 2009, 19:55:10
komentarz?
0


Chcę coś napisać - mylog nie działa.

Jestem zmęczona. Ostatni tydzień leci w cyklu dom-praca-on lub dom-uczelnia-on. On jest chory, mama zabroniła mu wychodzić z domu. A jak wiadomo chory facet = umierający face. Mamusia się zatroszczy, Asia przyjdzie.

Prosto po pracy lecę na autobus. Przesiadka i do niego. I siedź jak najdłużej. Nie ważne, że później muszę wracać do siebie, przecież mam blisko. Nie ważne, że to małe uliczki. I nie ważne, że wolę wracać trochę wcześniej. I tak od tygodnia.

Jutro gdzieś muszę wyjść. Inaczej zdechnę totalnie. Wieczór w wieczór filmy, nic nie robienie. Przyzwyczaiłam się do większej aktywności i dusi mnie to. Jak nie wyjdziemy razem to wyjdę gdzieś sama. Po pracy.

***

449.
sobota, 25 października 2008, 11:48:59
komentarz?
2


Lenistwo mnie dopadło. I delikatna forma depresji jesiennej.

Na urodziny dostałam Mariana. Marian to płaski kot, pochodzi ze Szwecji, urodził się w Indiach i mieszka w Polsce. Jest piękny, milutki. Ma czarną sierść i żółte oczy. I długi ogon. Jest idealnym partnerem do snu :)

Marian jest poduszką dla kotów zakupioną w IKEI :D

Kocham :]


***

448.
niedziela, 19 października 2008, 23:16:12
komentarz?
1


Sytuacja opanowana. Co było do wyjaśnienia wyjaśnione zostało, chociaż są różne niedociągnięcia... Ale nie ważne :)

Nie ma lepszego lekarstwa na rozbicie niż jego ciepłe ramiona, idealny dołek przy barku, uśmiech i całusy. I picie z nim herbaty, oglądanie durnego filmu, rozmowy o wszystkim. I kanapki z serem i pomidorem, które mi zrobił bez żadnego marudzenia :)

Bałam się, a on mnie uratował.
Mimo mnóstwa wad ma zalety, które ujawniają się wtedy, gdy są najbardziej potrzebne.

"Chciałabym, żebyś był taki jak teraz jesteś zawsze. I żebym ja też zawsze taka była. I żeby nam było zawsze tak, jak teraz"

Dzień kończy mi się bardzo dobrze.
Chociaż bez nadziei, że teraz będzie tak, jak przez ostatnie 5 godzin.

***

447. Puzzel
niedziela, 19 października 2008, 16:58:46
komentarz?
0


Czasami są rzeczy, których nie chce się wiedzieć. Póki się o nich nie wie wszystko jest w porządku. Jak już się o nich dowiaduje, robi się nie tak.

Trafiła mi się taka rzecz. Wolałam tego nie wiedzieć. Od jakiegoś czasu się tego bałam, po tym, co się działo ostatnio. I nagle się okazało, że tak właśnie jest.

Teoretycznie nic to nie zmienia. W relacjach pozostaje tak, jak było. Praktycznie dostaję hamulec, którego nigdy nie miałam.

Ciśnie mnie to psychicznie. Potrzebuję porozmawiać. Chyba najlepiej byłoby z osobą zainteresowaną, ale nie dam rady. Wolę sobie wmawiać, że źle zrozumiałam.

Trochę to nie jasne. Ale sytuacji nie wyjaśnię, chociaż może byłoby lepiej. Może to po prostu przez alkohol?

W tym momencie jestem strasznie rozbita. W moim w miarę ułożonym życiu znalazł się puzzel z innego kompletu, zupełnie nie pasujący do reszty.

Mam nadzieję, że zaraz wrócę do psychicznego stanu sprzed zdarzenia. Miało być zupełnie inaczej.

Osoba zainteresowana powiedziała mi o dwa słowa za dużo. Powinny one nie opuścić głowy tej osoby.

Przy okazji: 20 lat minęło... Stara dupa ze mnie.

***

446. "Student"
piątek, 17 października 2008, 10:53:27
komentarz?
0


Żyję w oczekiwaniu.
Znów szukam pracy i na nic normalnego trafić nie mogę. Brak organizacji w firmach mnie dobija :/

Codziennie po południu słyszę:
"ale jestem padnięty"
"żeby mieć warunek to wystarczy, że zaliczę to i to..."
"ja już nie mam siły"
Minęły 3 tygodnie odkąd jest studentem. Przez cały czas użala się nad sobą, marudzi...
Gdy usłyszy, że znów to robi stwierdza "to może idź już do domu, jak masz mi marudzić"...
Nasze spotkania to głównie nic nie robienie, bo on musi być na 22 w domu, a często chce być wcześniej. Bo wyspać się musi. I co z tego, że przed 1 nie chodzi spać?

Wychodzimy gdzieś i spotykamy się wtedy, kiedy on ma czas i może. Co z tego, że jak ja pracowałam to się starałam jakoś dostosować? Przecież on studiuje!

Ale żeby się uczyć to trzeba go gonić. Bo on nie wstanie w sobotę wcześniej, bo odespać musi. W niedzielę też. Zanim zabierze się do pracy nie mija mniej niż godzina po tym, jak już sobie przy kompie posiedzi, porobi swoje różne rzeczy.
I tak mija cały dzień. Bo do mnie nie ma się co śpieszyć.

Czasami jest mi z tym na prawdę źle. Tłumaczę to sobie tym, że to początek, że musi się przestawić. Ale on się nie przestawi...

***

445.
piątek, 3 października 2008, 08:34:43
komentarz?
1


Moja miłość:
90% szczęścia
10% niepewności i oczekiwania na kolejnego kopa

Po ostatnim już nie odżywam pełna nadziei po dwóch dniach.
Podchodzę sceptycznie, bo mam dosyć rozczarowań.

Chociaż nie powiem, ostatnio jest bardzo przyjemnie.
Stara się, a ja nie przeszkadzam i się temu poddaję.
I tak na razie jest dobrze.

Na stole stoi wielki bukiet ślicznych kwiatów...

***

444. JEB
poniedziałek, 29 września 2008, 23:32:40
komentarz?
0


Wszystko jest tak, jak powinno być i wydaje się, że tak pozostanie.

JEB.

Jak w tym kawale o Kubusiu i Prosiaczku.
"Bo było, kurwa, za pięknie"

Ma się nadzieję, że tak będzie jak jest.

JEB.

Pełne zaufanie, umowy, szczerość...

JEB.

Bo się boję, bo się boję, bo się boję...
I traktuj mnie jak mężczyznę.

Daje się całego siebie, stara się jak może, żeby było lepiej.

JEB.

Dajesz - biorę, starasz się - olewam. I się Ciebie boję.

A Ty wogóle nie masz przede mną tajemnic?
Mam jedną, ale się o tym nie mówi.

JEB.

Bo widzisz, Ty nie wiesz wielu rzeczy.
A to, czego się dowiedziałaś miałaś nigdy nie wiedzieć.

Nieraz walczysz ze sobą, żeby nie zawieść innych.

JEB.

Tu nie chodzi o Ciebie, jestem słaby.

Piłka moja

JEB.

Piłka Twoja, ja pasuje.
Wszystko zależy od Ciebie.

Boję się.

JEB.

Twój strach kosztował Cię naderwane zaufanie - warto było?

Mała rzecz, która potrafi sprawić, że w człowieku rodzą się skrajnie negatywne uczucia, w głowie pojawiają się myśli, których nie chce i zaczyna zastanawiać się nad sensem wszystkiego.

Moja tura się skończyła.
Kontuzja nie pozwala mi na dalsze działania.
Twoja kolej.

Łatwo nie będzie.

Twoja wina.
Próbowałam pomóc jak mogłam.

***

443. Po wakacjach
czwartek, 25 września 2008, 10:02:41
komentarz?
0


Zaliczona druga poprawka. Drugi rok zaczynam z czystym kontem :]

Po Mazurach.
Pogoda może nie najlepsza, ale na szczęście nie padało za dużo.
Słońce wyszło dopiero, jak wyjeżdżaliśmy.

Towarzystwo dopasowało. Pomijając dwie istoty, które były zupełnie nie na miejscu.
Dostarczały nam one rozrywki - planowaliśmy sposób ich zabicia od rozwalenia głowy pagajem do wrzucenia ich razem do jeziora i przytrzymanie nogami, żeby się nie wydostali.

Oboje wrócili do domu cali i zdrowi.

Zaczyna się szkoła. Zaczyna się kombinowanie.
Mam ochotę się uczyć. Nie mam siły kombinować.

***

442.
czwartek, 11 września 2008, 14:36:10
komentarz?
1


Jeden egzamin do przodu. Prawoznawstwo zaliczone.
Jakim cudem?
Nie wiem. Na ładne oczy chyba.

Jutro kolejny.
Łep mi dymi... A pogoda wcale nie pomaga się uczyć.
Spać!

W niedzielę wyruszam na Mazury. Zasłużony wyjazd.
Oby pogoda przypasowała, żeby nam nie zmarnowała wakacji.

Jeszcze dwa dni. I wakacje...

***

441.
niedziela, 7 września 2008, 13:26:30
komentarz?
2


Nienawidzę prawoznawstwa.

Nie chcę mieć tych głupich poprawek.

Oddajcie mi wakacje! :P

***

440.
piątek, 5 września 2008, 13:44:26
komentarz?
1


Mam.

Stres, wściekłość...

W końcu mogę się spokojnie uczyć.
Tylko muszę zgłosić, że wszystko mam.
No, prawie. 200 zeta zostało spożytkowane przez przywłaszczaczy.

***

439.
czwartek, 4 września 2008, 15:02:30
komentarz?
0


W celu dopełnienia szczęścia mój portfel znalazł nowego właściciela...

Nadzieja na zwrot dokumentów jest i jutro się powinny u mnie znaleźć.

Nienawidzę głupoty i chamstwa.

Nie kradnie się na swoim terenie, bo się na tym źle wychodzi :)

***

438.
wtorek, 2 września 2008, 10:22:58
komentarz?
0


Panna A. znów się pojawiła. I znów ma się zagnieździć na dłużej.

Nie wierzę w tę przyjaźń. Nie wierzę w jednostronne działania.

Z jednej strony chcę ją maksymalnie oddalić. Niemożliwe.
Z drugiej strony nie chcę integrować w tę sferę jego życia. Niemożliwe.

Znów miesza mi się za dużo rzeczy - stres poprawkowy, ogarnianie wyjazdu i frustracja spowodowana A.

Znów nie będzie z nami dobrze.

***

I niech nie zmienia się nic....